wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 1

[BĘDZIE TO NA POCZĄTKU KAŻDEGO ROZDZIAŁU]
DLA PRZYPOMNIENIA:

Ja rysowałam z pamięci, nawet ładnie mi to wychodziło, no nie powiem. Loczek podszedł do mnie i zapytał:
- Odkąd ty masz taki talent?
- Nie wiem, po prostu lubię rysować.
- Ahh.. Może po szkole wybierzesz się ze mną i moim przyjacielem na spacer?
- .. t- tak jasne - uroczo się uśmiechną.
Zdałam sobie sprawę z tego, że chyba tęsknił..
Kończyłam rysunek, gdy usłyszałam..

______________________________________________________

Kończyłam rysunek, gdy usłyszałam czyjeś szlochanie. Zamyślona, jednocześnie wsłuchiwałam się skąd dobiega płacz.
Kiedy już doszłam do wniosku "skąd". Byłam zszokowana. To... to był Styles i na około grupka 'dzieciaków'.
- Zamknąć się! - wydarł się i wyszedł z hukiem z klasy.
Pobiegłam do nauczyciela i spytałam się czy mogę do toalety, ale na prawdę pobiegłam za Harrym. (nie chciałam od razu wybiec, to był mój pierwszy dzień w szkole, więc nie chciałam zepsuć początkowego wrażenia). Zobaczyłam go kiedy skręcał przy schodach.
- Harry! Harry! Zacz- potknęłam się o własną nogę i wylądowałam na rękę. Bolała mnie, ale pobiegłam dalej. Nadal wołałam  "Harry! Harry zaczekaj", a on nic. W końcu dobiegłam do niego:
- Dlaczego się nie zatrzymujesz i mnie ignorujesz?
- No, bo ja.. - poszedł dalej
- Ale Hazz.. Harry.. wiesz co? Po lekcjach porozmawiamy ok? Nie bądź już smutny, proszę. Bo wiesz, powiedziałam nauczycielce, że idę do toalety - uśmiechnęłam się - Umówmy się tak: Ja wejdę, a ty odczekasz chwilę i potem wejdziesz, żeby nie było, że poleciałam za tobą i okłamałam Panią, nie chcę wyrobić już sobie etykietki, ok?
- No dobrze, ale czy ty mnie się wstydzisz?
- Nie, nie! Przecież jesteśmy lub byliśmy - zasmuciłam się - przyjaciółmi i-
- CO? Byliśmy? My nimi nadal jesteśmy! Tak?
- No tak. - Harry mnie przytulił. On był taki słodki.
Obok nas przebiegł Niall i się zatrzymał:
- O tu jesteście! Przeszkodziłem? Jak tak to przepraszam.. Pani mnie wysłała, abym was poszukał. Coś tak przeczuwałem, że będziecie razem. Ale nie w takim sensie, chodziło o..
- Wiem Niall o co chodziło..
- Dobra idziemy. - zawołał Harry. Złapał mnie na przełomie żeber oraz biodra. Gdy to zrobił przeszły mnie dreszcze..
Ja weszłam pierwsza do klasy, za mną Harry, a ostatni był Niall.
Pani zapytała nas:
- Gdzie wy byliście?
Niall odpowiedział:
- Gdy spotkałem Demi, wychodziła z łazienki, a Harry siedział zamyślony na schodach. - gdy to powiedział, ona zwróciła się do Stylesa:
- Czemu wybiegłeś z sali w środku lekcji?
- Bo.. bo ja.. - zaciął się! po prostu się zaciął! Inni śmiali się cicho pod nosem i zasłaniali głupi uśmieszek ręką.
- On wyszedł, bo musiał odebrać przesyłkę! - krzyknęłam i dałam mu w ukryciu moje kolczyki.
- T..tak! To dla mojej mamy. Jutro ma urodziny. Chciałem jej zrobić niespodziankę i nie zamawiałem do domu, bo by się dowiedziała. - jak on straszni kłamał! Lecz bardzo wiarygodnie. On jest sierotą. Z resztą tak, jak ja.
Zadzwonił dzwonek. Podbiegłam do ławki, spakowałam się i wyszłam z klasy. Zaczekałam na Harrego i Nialla przed drzwiami. Szliśmy korytarzem, Niall po prawej, Hazz po lewej, a ja po środku. Słyszałam jak ludzie obgadywali nas, ale starałam się nie zwracać na to uwagi, ale... nie potrafiłam.
-Co się dzieje Dem? - spytał Harry.
-Nie, nic, tylko ja.... - weszłam do łazienki. Byłam pewna, że chłopcy tu nie wejdą, więc...
Przed lustrem stały trzy dziewczyny. "Typówki" - jak to ja nazywam. Niemal równocześnie poruszały tuszem do rzęs, a potem błyszczykiem. Jak jakieś roboty. #Aha. To było dość straszne. Kiedy przechodziłam obok nich w odbiciu zobaczyłam jak jedna z nich podniosła lewy róg górnej wargi, patrząc się przy tym, jak na jakiegoś dziwoląga. Może miała racje....
Wbiegłam do toalety i cichutko szlochałam. Jedna z nich głośno się zaśmiała. Jakby sprawiało jej to przyjemność. Skądś znałam ten śmiech, ale skąd....
Przetarłam oczy papierem toaletowym i wyszłam. Przed łazienką stali Niall i Harry, robiąc głupie miny do telefonu. Nagle przyszło mi powiadomienie z instagrama. "W oczekiwaniu na Dem" i mnóstwo hashtagów.
- Em... Harry? Skąd masz mojego insta?
- Czekam tylko, aż FBI mnie zatrudni. - zaśmiał się pod nosem i wyciągnął telefon. Spojrzałam na niego z podniesionymi brwiami i poprawiłam włosy.
- Okej? Ale tak na serio...
- Mam swoje źródła.. - mówił do mnie, zapatrzony w telefon. Ściągnęłam mu jego czapkę i zaczęłam uciekać. Omijałam ludzi, których twarze mówiły "Jezu, co za dziecko", w tej chwili mnie to nie obchodziło, nie wiem, dlaczego. W końcu weszłam do woźnej, popatrzałam na nią, przytknęłam palec wskazujący do ust. Jej wzrok mówił "co za wariatka". Odezwała się:
- Wyłaź mi stąd dziecko. - wypchnęła mnie. Zobaczyłam zdyszanego Harrego, stojącego pod ścianą. Zaśmiałam się głośno. On to usłyszał. Pokiwał głową w lewo i prawo, schylił się lekko i zaczął biec w moim kierunku. Schowałam się za rogiem i przytknęłam mój tył, bardzo mocno, do ściany. Cała zdyszana i z wielkim "bananem" na ustach.
Wyjrzałam. Znowu go zobaczyłam. Rozmawiał z Niallerem. OK? Wyszłam i krzyknęłam:
- Ej! Styles! Zmęczony?
Wszyscy się obejrzeli i ucichli. Tak, jakbym zrobiła coś źle. Jakbym odezwała się nie, do tej osoby. aha.
- Może! - odkrzyknął mi. Słyszałam tylko szepty. Jak, gdyby obrabiali mi dupę za plecami. Super. Dzięki.
Pomachałam do niego, jego czapką. Zobaczyłam mały rządek jego zębów. Mogę się założyć, że z bliska wyglądają jeszcze lepiej. Cholera. Czy ja? Ja... NIE! NIEMOŻLIWE!

czwartek, 19 września 2013

Prolog

"Drogi pamiętniku,
czy możesz mi wytłumaczyć dlaczego ludzie mnie tak traktują? No jasne, że nie! Gdybyś tylko umiał mówić, od razu byś mnie wyśmiał. Ja nie chciałam trafić do tego domu, ja wolałam zostać z Harrym. Chociaż pewnie on mnie już nie pamięta. A może... wszystko jest możliwe.. Co ja gadam?? On o mnie zapomniał, na pewno zaadoptowali go do rodziny, która mieszka 748201874517910 km stąd. Dlaczego? Dlaczego odebrali mi Harrego? On był moim najlepszym przyjacielem. Tęsknię za nim, naprawdę..."
- 08.09.13, Demi

"I tak zakończył się kolejny, bezsensowny dzień w moim życiu." - pomyślałam, idąc do łóżka w mojej biało-czerwonej piżamie w paski. Wskoczyłam pod gruby koc z wzorem panterki i zasnęłam po 10 minutach.

*5:00 rano*

Rozciągnęłam się i popatrzałam na zegarek. Była już... dopiero 5:00?!?! Myślałam, że 6:30 czy 7:00. Mogłabym jeszcze spać ale jak się obudzę to już nie zasnę.
Poszłam do łazienki, ubrałam się w ciuchy Barbary. Były to zwykłe jeansowe rurki, szara bluzka z Myszką Miki, również szara torba, szare a'la Vansy [tak, podróbki] i srebrne kolczyki kształtem upodabniające się do loga Disney'a (link). Umyłam zęby, włosy spięłam w kucyka. Wzięłam psa i wyszłam. Chodziłam z nim 5 minut. Wróciłam do domu; zrobiłam sobie kanapki z serem i herbatę.
Na podwórku strasznie padało. Nie było widać domu na przeciwko. Ja usiadłam z moim śniadaniem przed TV. Skakałam po kanałach. Nic nie było, więc odpaliłam laptopa i zalogowałam się na Twittera. Kochałam ludzi stamtąd. Oni lubili mnie za charakter, a nie za to jak wyglądam.... Nic, a nic. Żadnej dramy. po prostu PUSTKA. Jedna wielka PUSTKA. To było dziwne. Obserwuję tam ponad 1100 osób a żadna z nich nie jest dostępna. Interakcje umarły...  Napisałam 'dzień dobry x' jak co dzień. Nikt mi nie odpisał, byłam  smutna, ale każdy ma czasami gorsze dni, co nie? Wylogowałam się. Zjadłam do końca kanapki i dopiłam herbatę..
Usłyszałam tupanie z góry, to była Barbara.
-EJ! Co ty tak wcześnie wstałaś?? - zapytała zdziwiona
-Nie wiem. Ja po prostu nie mogłam spać. - tłumaczyłam. Nie wiem dlaczego, miałam ochotę się rozpłakać...
Po chwili zastanowienia, znowu się odezwała. Tym razem delikatniej:
- A co ty taka smutna?
- Nie, nic...
- Aha...- stała zamyślona - to co? Tylko się ubiorę, odświeżę, srutututu, tralalala i idziemy do szkoły, ok?
- Tak jasne!
To będzie mój pierwszy dzień w tej szkole, oby nie było tam dziewczyny tj. Janette (wróg z poprzedniej szkoły). Strasznie się stresuję. Miewam zimne poty....
Usłyszałam kroki z góry. To była 'siostra'..
- Mamo!! Idziemy!!!
Nic nie usłyszałyśmy..
- Ok. Too idziemy?? - zapytała.
Barbara była ubrana w jeansowe rurki, luźny, szaro-biały sweter w paski z małą kieszonką, jasno-siwe, ogromne koturny (uwielbiała takie), brązowo-srebrny zegarek oraz miała szarą torbę na książki z brązowymi elementami (link). Doszłyśmy do szkoły w 15 minut. Poszłam z Barbarą pod klasę. Roiło się tam od przystojnych chłopaków. Jeden szczególnie wpadł mi w oko. Chociaż stał tyłem. Miał on blond włosy, przepasane z lekkim brązem i był trochę wyższy ode mnie. Tyle widziałam.
Podeszłam pod drzwi i patrzałam na prace plastyczne, które wisiały nad nimi. Poczułam jak ktoś bawi się moimi włosami, kręci je i takie tam..
Odwróciłam się, a tam stał chłopak, którego wcześniej opisywałam od tyłu. Skądś znałam tego chłopaka, ciągle kojarzył mi się z Harrym, ale miał on jasne włosy.
- Hej - uśmiechnęłam się. - Możesz przestać bawić się moimi włosami?
- No ok, ale one są takie fajne i miłe - zaśmiał się
- Czekaj... ja Ciebie skądś znam.. - zastanawiałam się przez chwilę
- Może mówi ci coś imię: Niall?? - zaśmiał się, był bardzo uroczy..
- Yy.. nie, przykro mi...
- No ok, jestem Niall - uśmiechnął się - Niall Horan
- Cześć Niall, znasz może Harrego Stylesa?? - od rana po głowie chodziły mi myśli typu: "A może Harry chodzi do tej szkoły?"
- No tak, tam stoi. - wskazał palcem na sporą grupkę chłopaków. Zamurowało mnie.
- Serio, to on?
- No tak, zaczekaj zawołam go - puścił mi oczko - Harry!! - Wszyscy się obrócili, jakby wszyscy mieli na imię 'Harry'. Z tego tłumu wyszedł wysoki chłopak w lokach. To musiał być on. - Ta dziewczyna chciała z Tobą pogadać.
Widać było, że Hazz jest dość popularny w tej szkole. Gdy Niall odezwał się do niego cały korytarz zamilkł, a ja zrobiłam się cała czerwona.
- y.. Hej? - odpowiedziałam nieśmiało
- Cześć. Zaczekaj.. - powiedział i odwrócił się - Ej możecie wrócić do głośnego gadania?
Każdy się posłuchał, a Harry objął nie ręką na plecach i zaczął prowadzić powoli po korytarzu.
- No to o czym chciałaś gadać? A tak wgl to jestem Harry - uśmiechnął się
- Mam pytanie, ale zgaduję, że na nie nie odpowiesz. Jesteś, jak widać w tej szkole, bardzo popularny..- intuicja
- Dawaj to pytanie, na pewno odpowiem..
- No to.. um.. pamiętasz mnie? - zapadła między nami niezręczna cisza - no odpowiesz?
- A może imię i nazwisko?
- A może tak przypomnisz sobie twoją najlepszą przyjaciółkę z Domu Dziecka? - widać było, że go zamurowało, heh..
-.... y.. yy.. Demi?? To na prawdę Ty? O matko jak ty się zmieniłaś!!
- No wiesz ty też.. Kiedyś taki nieśmiały, a teraz? Teraz pan popularny...
- Ej nie mów tak! Tęskniłem, rozumiesz?
- Przecież zapomniałeś o mnie.. - chciało mi się płakać
- Nie zapomniałem, tęskniłem. TAK. Ja tęskniłem. - widziałam już łzy napływające do jego oczu.. zaraz.. ŁZY?!
- Eyy.. Harry.. - powiedziałam ciepłym głosem - nie płacz, proszę. Ok zmieńmy temat.. um.. wiesz, że jestem tu nowa?? - nie miałam pomysłu
- No raczej, nie intaczej.. nie widziałam Cię wcześniej - otarł oczy i wrócił do rozmowy..
Nagle jakiś chłopak stanął obok Harrego, oparł się o jego ramię i powiedział:
- Eeee... Haroldzie, co to za laska - straciłam wiarę w ludzkość
- Ogarnij się Leon, ok? Ona jest nowa i....
- i? I najwyraźniej chodzę z tobą do klasy..- to było trochę irytujące...
- Na prawdę??
- Człowiek uczy się przez całe życie, prawda?
- O i do tego mądra, lubię takie. - wyrwał ten Leon
- Weź idź stąd i nie podchodź bliżej niż 5 metrów.
- Ejj Har- Harry. C- Co to ma znacz-
- Mówiłem idź!! - wydarł się na całą szkołę. Wszyscy umilkli, a Harry przytulił mnie swoim ramieniem.. to było dziwne...
Zadzwonił dzwonek.
Poszliśmy pod sale od plastyki. Ja weszłam ostatnia. Nie chciałam nikogo podsiadać. Na końcu była wolna ławka. Podeszłam do niej i się rozpakowałam. Czułam jak wszystkie oczy spoczywały na mnie (chodziło oczywiście o klasę). Na lekcji mieliśmy temat 'Jaskółki'. Nie wiem dlaczego Harry wstał i rozpiął bluzę. Na jego klacie widniały dwie jaskółki. Zrobił sobie samojebke i rysował patrząc na ekran swojego telefonu.
Ja rysowałam z pamięci, nawet ładnie mi to wychodziło, no nie powiem. Loczek podszedł do mnie i zapytał:
- Odkąd ty masz taki talent?
- Nie wiem, po prostu lubię rysować.
- Ahh.. Może po szkole wybierzesz się ze mną i moim przyjacielem na spacer?
- .. t- tak jasne - uroczo się uśmiechną.
Zdałam sobie sprawę z tego, że chyba tęsknił..
Kończyłam rysunek, gdy usłyszałam..

aaaaaaaaaaaa