[BĘDZIE TO NA POCZĄTKU KAŻDEGO ROZDZIAŁU]
DLA PRZYPOMNIENIA:
Ja rysowałam z pamięci, nawet ładnie mi to wychodziło, no nie powiem. Loczek podszedł do mnie i zapytał:
- Odkąd ty masz taki talent?
- Nie wiem, po prostu lubię rysować.
- Ahh.. Może po szkole wybierzesz się ze mną i moim przyjacielem na spacer?
- .. t- tak jasne - uroczo się uśmiechną.
Zdałam sobie sprawę z tego, że chyba tęsknił..
Kończyłam rysunek, gdy usłyszałam..
______________________________________________________
Kończyłam rysunek, gdy usłyszałam czyjeś szlochanie. Zamyślona, jednocześnie wsłuchiwałam się skąd dobiega płacz.
Kiedy już doszłam do wniosku "skąd". Byłam zszokowana. To... to był Styles i na około grupka 'dzieciaków'.- Zamknąć się! - wydarł się i wyszedł z hukiem z klasy.
Pobiegłam do nauczyciela i spytałam się czy mogę do toalety, ale na prawdę pobiegłam za Harrym. (nie chciałam od razu wybiec, to był mój pierwszy dzień w szkole, więc nie chciałam zepsuć początkowego wrażenia). Zobaczyłam go kiedy skręcał przy schodach.
- Harry! Harry! Zacz- potknęłam się o własną nogę i wylądowałam na rękę. Bolała mnie, ale pobiegłam dalej. Nadal wołałam "Harry! Harry zaczekaj", a on nic. W końcu dobiegłam do niego:
- Dlaczego się nie zatrzymujesz i mnie ignorujesz?
- No, bo ja.. - poszedł dalej
- Ale Hazz.. Harry.. wiesz co? Po lekcjach porozmawiamy ok? Nie bądź już smutny, proszę. Bo wiesz, powiedziałam nauczycielce, że idę do toalety - uśmiechnęłam się - Umówmy się tak: Ja wejdę, a ty odczekasz chwilę i potem wejdziesz, żeby nie było, że poleciałam za tobą i okłamałam Panią, nie chcę wyrobić już sobie etykietki, ok?
- No dobrze, ale czy ty mnie się wstydzisz?
- Nie, nie! Przecież jesteśmy lub byliśmy - zasmuciłam się - przyjaciółmi i-
- CO? Byliśmy? My nimi nadal jesteśmy! Tak?
- No tak. - Harry mnie przytulił. On był taki słodki.
Obok nas przebiegł Niall i się zatrzymał:
- O tu jesteście! Przeszkodziłem? Jak tak to przepraszam.. Pani mnie wysłała, abym was poszukał. Coś tak przeczuwałem, że będziecie razem. Ale nie w takim sensie, chodziło o..
- Wiem Niall o co chodziło..
- Dobra idziemy. - zawołał Harry. Złapał mnie na przełomie żeber oraz biodra. Gdy to zrobił przeszły mnie dreszcze..
Ja weszłam pierwsza do klasy, za mną Harry, a ostatni był Niall.
Pani zapytała nas:
- Gdzie wy byliście?
Niall odpowiedział:
- Gdy spotkałem Demi, wychodziła z łazienki, a Harry siedział zamyślony na schodach. - gdy to powiedział, ona zwróciła się do Stylesa:
- Czemu wybiegłeś z sali w środku lekcji?
- Bo.. bo ja.. - zaciął się! po prostu się zaciął! Inni śmiali się cicho pod nosem i zasłaniali głupi uśmieszek ręką.
- On wyszedł, bo musiał odebrać przesyłkę! - krzyknęłam i dałam mu w ukryciu moje kolczyki.
- T..tak! To dla mojej mamy. Jutro ma urodziny. Chciałem jej zrobić niespodziankę i nie zamawiałem do domu, bo by się dowiedziała. - jak on straszni kłamał! Lecz bardzo wiarygodnie. On jest sierotą. Z resztą tak, jak ja.
Zadzwonił dzwonek. Podbiegłam do ławki, spakowałam się i wyszłam z klasy. Zaczekałam na Harrego i Nialla przed drzwiami. Szliśmy korytarzem, Niall po prawej, Hazz po lewej, a ja po środku. Słyszałam jak ludzie obgadywali nas, ale starałam się nie zwracać na to uwagi, ale... nie potrafiłam.
-Co się dzieje Dem? - spytał Harry.
-Nie, nic, tylko ja.... - weszłam do łazienki. Byłam pewna, że chłopcy tu nie wejdą, więc...
Przed lustrem stały trzy dziewczyny. "Typówki" - jak to ja nazywam. Niemal równocześnie poruszały tuszem do rzęs, a potem błyszczykiem. Jak jakieś roboty. #Aha. To było dość straszne. Kiedy przechodziłam obok nich w odbiciu zobaczyłam jak jedna z nich podniosła lewy róg górnej wargi, patrząc się przy tym, jak na jakiegoś dziwoląga. Może miała racje....
Wbiegłam do toalety i cichutko szlochałam. Jedna z nich głośno się zaśmiała. Jakby sprawiało jej to przyjemność. Skądś znałam ten śmiech, ale skąd....
Przetarłam oczy papierem toaletowym i wyszłam. Przed łazienką stali Niall i Harry, robiąc głupie miny do telefonu. Nagle przyszło mi powiadomienie z instagrama. "W oczekiwaniu na Dem" i mnóstwo hashtagów.
- Em... Harry? Skąd masz mojego insta?
- Czekam tylko, aż FBI mnie zatrudni. - zaśmiał się pod nosem i wyciągnął telefon. Spojrzałam na niego z podniesionymi brwiami i poprawiłam włosy.
- Okej? Ale tak na serio...
- Mam swoje źródła.. - mówił do mnie, zapatrzony w telefon. Ściągnęłam mu jego czapkę i zaczęłam uciekać. Omijałam ludzi, których twarze mówiły "Jezu, co za dziecko", w tej chwili mnie to nie obchodziło, nie wiem, dlaczego. W końcu weszłam do woźnej, popatrzałam na nią, przytknęłam palec wskazujący do ust. Jej wzrok mówił "co za wariatka". Odezwała się:
- Wyłaź mi stąd dziecko. - wypchnęła mnie. Zobaczyłam zdyszanego Harrego, stojącego pod ścianą. Zaśmiałam się głośno. On to usłyszał. Pokiwał głową w lewo i prawo, schylił się lekko i zaczął biec w moim kierunku. Schowałam się za rogiem i przytknęłam mój tył, bardzo mocno, do ściany. Cała zdyszana i z wielkim "bananem" na ustach.
Wyjrzałam. Znowu go zobaczyłam. Rozmawiał z Niallerem. OK? Wyszłam i krzyknęłam:
- Ej! Styles! Zmęczony?
Wszyscy się obejrzeli i ucichli. Tak, jakbym zrobiła coś źle. Jakbym odezwała się nie, do tej osoby. aha.
- Może! - odkrzyknął mi. Słyszałam tylko szepty. Jak, gdyby obrabiali mi dupę za plecami. Super. Dzięki.
Pomachałam do niego, jego czapką. Zobaczyłam mały rządek jego zębów. Mogę się założyć, że z bliska wyglądają jeszcze lepiej. Cholera. Czy ja? Ja... NIE! NIEMOŻLIWE!